Warning: file_get_contents(http://hydra17.nazwa.pl/linker/paczki/ingenium.to-holandia.zarow.pl.txt): failed to open stream: HTTP request failed! HTTP/1.1 404 Not Found in /home/server455784/ftp/paka.php on line 5
.

- Jak to co? - powtórzyła Liz, zupełnie zbita z tropu.

.

Brat chwycił ją w ramiona. Potem dołączyła do nich Cassie. Klara zaczęła płakać z radości. Nie wiedziała, co powiedzieć, gdy pojawił się Richard.
dziewczyny, przypomniała sobie, że jej głównym obowiązkiem jest dbałość o dobre
od razu zażądał odwzajemnienia przysługi, a on się zgodził, choć osobiście uważał piknik z
krok do tyłu i chwyciła się za gardło.
obronie uczennicy, ale na widok gniewnej twarzy Kilcairna powstrzymała się od krytycznej
Jak na niego komentarz był łagodny, ale w niebieskich oczach kuzynki zalśniły łzy.
Bryce pokręcił głową.
ROZDZIAŁ TRZECI
Panna Gallant zarumieniła się po same uszy. Dopiero po chwili uświadomiła sobie, że
- To jedwab i tafta - zaszczebiotała ciotka Fiona, poprawiając córce bufiasty rękaw. -
często opowiadał mi o swojej uroczej kuzynce i cioci.
wą. Wówczas opiekunka delikatnie szturchała je, nakłania-
- Musiałby być arystokratą. Przypuszczam, że masz na myśli Roberta?
- Nic.

an43

pocierało łechtaczkę. Milla poczuła, jak wilgotnieje gwałtownie pod
dystanse* - ciągnął - stąd wiem, jaki numer wyświetla się
Znowu. Ręce jej lekko drżały i wylało się trochę kawy. Poparzyła sobie rękę. - Powiedział mi, że to nie on podpalił tartak. - Wiem. - Ale nie wiesz, co się stało. - A ty wiesz? - wyszeptała. Serce łomotało jej jak szalone. Kim jest ten człowiek, który tyle wiedział i cały czas milczał? Kim jest jej mąż, z którym się kochała? Ile tajemnic miał przed nią przez te wszystkie lata? Ile myśli zachował tylko dla siebie? - Brig pojechał do tartaku, żeby załatwić sprawę z Jedem Bakerem. Pobili się u nas w domu, ale Brig był przekonany, że Jed jeszcze nie dostał za swoje. Przyjechał za późno. Tartak stał już w płomieniach. Zobaczył Williego, wbiegł do środka i go wyciągnął. Wrócił po Jeda i starał się go wydostać. - W jego oczach nagle pojawił się mrok. Mówił ledwie słyszalnym szeptem. - Nie udało mu się, bo między nimi była ściana ognia. - A Angie? Chase odwrócił wzrok i patrzył w dal. - Brig przysięgał, że nie wiedział, że ona tam jest. Nie widział jej z Jedem. Dowiedział się później. - O Boże. - Cassidy nagle zrobiło się zimno. Poczuła się tak, jakby weszła do ciemnego, lodowatego jeziora. Przypomniała sobie pożar, sięgającą nieba ścianę płomieni, chmury dymu i wstrętny, oślepiający strach... Chase znowu na nią spojrzał. - Powiedział, że pomogłaś mu uciec. Uparłaś się, żeby wziął twojego konia. Pokiwała w milczeniu głową. - I dałaś mu medalik świętego Krzysztofa. - Wpatrywał się w nią tak uporczywie, że nie mogła odwrócić wzroku. - Chyba nosił go cały czas. Miał go tej nocy, kiedy wrócił. Łzy napłynęły jej do oczu. Zacisnęła zęby, żeby się nie rozpłakać. Kubek wypadł jej z rąk na ganek i stoczył się między paprocie i azalie. - On nigdy cię nie zapomniał, Cass. - Dlaczego wrócił akurat teraz? Odwrócił wzrok. - Chase? Co powiedział? Chase podniósł się z kanapy i usiadł na ławie, na której Cassidy trzymała bose stopy. Ujął je w ciepłe dłonie, które niosły pocieszenie. - Bo nadszedł czas. Wrócił, bo chciał się dowiedzieć, kto podpalił tartak. Wiedział, że oskarżono jego. Postanowił poznać prawdę. Miał pieniądze i sądził, że nikt go nie rozpozna. Prosił, żebym mu pomógł. Kupno drewna i cała reszta, to był tylko kamuflaż. - Ale przecież ludzie by go rozpoznali? Zgolił brodę... - Na początku nikomu by się nie pokazywał. Poza tym wyglądał inaczej. Miał złamany nos, bo przytrafił mu się wypadek, gdy pracował w tartaku. Twarz mu się trochę zmieniła. - A ty go poznałeś? Przełknął z trudem ślinę, mocniej ścisnął jej łydkę, a potem się podniósł i pociągnął ją, żeby wstała. - Oczywiście. - A ja bym go poznała? Wpatrywał się w nią przez chwilę, która wydawała się wiecznością. Odezwał się niskim, pełnym uczucia głosem, którego nie była w stanie pojąć. - Nie sądzę, Cass. Chmury odpłynęły, odsłaniając słońce. - Może chciałabym się z nim pożegnać. Objął ją mocniej i przyciągnął do siebie. - Ja też. Chwyciła go rękami w pasie i trzymała mocno. - Ja... Przepraszam, za cały ból, jaki ci zadałam. Przez Briga... - Ćśśś. To już za nami. - Jego oddech połaskotał ją we włosy. Łzy popłynęły jej po policzkach. - Tak? - Zastanawiała się, czy kiedyś naprawdę o wszystkim zapomną, czy duch Briga McKenziego będzie ich dręczył zawsze. - Musimy pozwolić, żeby to umarło. - Ale jak? Dopóki nie dowiemy się, kto podpalił tartak, kto zabił Angie, kto... - Wzdrygnęła się, i przesunęła rękami po jego plecach. Poczuła silne mięśnie pod koszulą. - Kto był ojcem jej dziecka? - Myślisz, że to on? - spytał Chase. Stał nieruchomo, a jego ciało nagle zesztywniało. - Nie wiem, o Boże, nie wiem. - Przywarła do niego rozpaczliwie, głaszcząc go po ramionach. Pocałował ją. Jego oczy jaśniały z przejęcia.
że przeprowadzono - z niewielkimi poprawkami - właśnie jego
- On jest... kim?


do czasu pozwolić sobie na mały luksus. A to wystarczało jej z
- Normalnie, jako łapówkę. Płacimy je cały czas. To
płakał, gdy był zły, inaczej, kiedy był głodny, jeszcze inaczej, kiedy
wiedziała, że Diaz kręci się po cmentarzu. Ale teraz nie mówił jej w
- Że cię kocham? Tak - westchnęła, popijając łyk kawy. Wyszło
radio. Jeżeli jakiś sztorm miałby zawitać do zatoki, on wolał być
chodził, wszyscy domownicy musieli bez przerwy pilnować dziecka,
- Nie pozwolę się tak zdołować - powiedziała głośno, idąc do

©2019 ingenium.to-holandia.zarow.pl - Split Template by One Page Love